Jesienny smutek i chandra – czy to już depresja

Jesień pomaga zwolnić, ale nie zawsze to dostrzegamy. Pierwsza połowa tej pory roku jeszcze jest kolorowa i bardzo często słoneczna, choć już zimna. Cieszą nas kolorowe liście i spadające kasztany oraz żołędzie. Wszystko diametralnie zmienia się na naszą niekorzyść, gdy jesień przechodzi w drugą połowę swego panowania. Nastawiamy się wówczas negatywnie do listopadowej mglistej aury. Chłodniejsze dni powodują, że wolimy zamknąć się w swym pokoju i nigdzie nie wychodzić. Coraz trudniej nam wstawać do pracy, a z każdą dobą dłuższe wieczory zniechęcają do spacerów po zmierzchu. Stan naszego samopoczucia przechodzi w chandrę. Bardzo łatwo wówczas przekroczyć granice i popaść w depresyjne otępienie.

Smutne myśli – walczyć z tym, czy pozwolić sobie na taki stan ducha?

Czasami dobrze jest pozwolić sobie na smutek. Człowiek nie może być wiecznie wesoły, zwłaszcza gdy jego serce czuje całkiem co innego. Zamiast więc oszukiwać samego siebie, warto pobyć ze swoim smutkiem. Zdarza się bowiem iż ma on moc „naprawczą”.
Osoby pracujące z Energią, w niektórych przypadkach określają ten stan jako oczyszczanie się z negatywnych emocji. Negatywne emocje drzemią w środku każdego z nas. Gdy pojawia się smutek, oznacza to, wydostanie się tej emocji na zewnątrz. Specjaliści od duszy proponują wówczas zaprzyjaźnić się z tym smutkiem, a on po pewnym wyjdzie na zewnątrz i nas opuści.

Co z tą chandrą? – silny stan smutku i mały sabotaż

Chandra to po hidusku Ćandra i oznacza Księżyc, który jest zarazem bóstwem. Dla nas chandra to przykry stan ludzkiej psyche. To już nie jest smutek, lecz poczucie beznadziejności, braku wiary w siebie. Mamy apatyczne podejście do wszystkiego, co nas otacza. Stan przygnębienia zaczyna być zjawiskiem niepożądanym, ale trudnym do pokonania.
Jeśli jesteśmy go świadomi, weźmiemy się w garść. Zaczniemy szukać towarzystwa przyjaciół, by poczuć się lepiej. Wśród swoich druhów znów nabieramy wiary we własne siły. Jeśli się sabotujemy, to chcemy o tym rozmawiać z innymi i oczekujemy wsparcia od nich. Z chandry można wyjść obronną ręką, gdyż nie zaburza ona naszej świadomości i wiemy, jak sobie pomóc.

Depresja – zaawansowana chandra wymagająca leczenia

Depresja to już poważny stan naszej psychiki. Samemu trudno z niego wyjść, zwłaszcza iż w ogóle sobie tego nie uświadamiamy. Nic nam się nie chce, nie mamy siły wstać z łóżka, a pójście do pracy staje się okrutnie bolesne. Nie rozumiemy, że mózg płata nam figle i aby wszystko wróciło do normy, potrzebujemy leków od psychiatry.
Bardzo dużo może pomóc psychoterapeuta. Będzie pracować z nami, przeprowadzając nas przez poszczególne etapy zdrowienia pod warunkiem, że będziemy chcieli z nim współpracować. Na ogół w stanie depresyjnym nie wierzymy, że kto kol wiek może nam pomóc. Mamy wrażenie, że jesteśmy zbędni światu. Rodzina ma nas dosyć i najlepiej, jakbyśmy się całkowicie usunęli w cień.
Osoba pod wpływem depresji trudna jest do leczenia, ponieważ z początku bardzo się przed tym broni. Uważa bowiem, że z nią jest wszystko w porządku, tylko wszyscy wokoło są jacyś dziwni i czego oni w ogóle od nas chcą. Nie dajmy się doprowadzić do takiego stanu, a jeśli jednak on się pojawi, pozwólmy sobie pomóc.
Nasi najbliżsi nie są ślepi i widzą, że coś dziwnego zaczyna się z nami dziać. To pierwsze osoby z naszego kręgu, które podadzą nam rękę, proponując, abyśmy skorzystali z pomocy psychiatry. Wszystko wróci do normy, gdy zrozumiemy, iż wizyta u psychiatry naprawdę jest konieczna i zgłosimy się na wizytę. Leki poprawią nam nasze samopoczucie i naprawią chore komórki mózgowe.